MyMenu1

środa, 30 września 2015

RWC 2015 na żywo




Ostatni weekend był dla mnie bardzo emocjonujący. Odwiedziłem trzy stadiony, na których obejrzałem ekscytujące mecze Pucharu Świata w rugby. Przygoda zaczęła się od piątkowej podróży do Gloucester, gdzie Argentyna grała z Gruzją.


Okolice Kingsholm obfitowały w rugbowe akcenty. Część z nich została przygotowana specjalnie na Puchar Świata, inne stworzyli kibice Gloucester – klubu, na co dzień występującego w Aviva Premiership. Uwagę przykuwały m.in. rugbowe graffiti oraz dom, z którego dachu wystawała olbrzymia jajowata piłka. Okolice stadionu zdominowali fani Argentyny. Biało-niebieskie koszulki i powiewające flagi były bardzo widoczne. Gdzieniegdzie pojawiały się czerwone barwy Gruzji. Atmosfera na trybunach była wspaniała. Kibice Argentyny zagrzewali swoich ulubieńców do boju; śpiewali, tańczyli, klaskali i wiwatowali. Neutralni widzowie wspierali dopingiem Gruzinów. Stosunkowo niewielki obiekt sprawiał wrażenie bliskości. Akcje na boisku były doskonale widoczne, a trybuny dzielił od murawy tylko niewielki odcinek trawy i niski płotek. Organizatorzy wpadli na doskonały pomysł – serwowali piwo w kuflach specjalnie przygotowanych na RWC. Szklanki były na tyle atrakcyjne, że niemal wszyscy zabierali je ze sobą, jako pamiątkę. Sam mecz okazał się być bardzo interesujący. Gruzja zagrała ambitnie i przez długie okresy walczyła jak równy z równym. Argentyna pokazała jednak klasę zdobywając trzy przyłożenia, gdy kapitan przeciwników został ukarany żółtą kartką.



W sobotę obserwowałem zmagania drużyn RPA i Samoa. Mecz rozgrywany był na dużym, piłkarskim obiekcie klubu Aston Villa i atmosfera była zupełnie inna niż dzień wcześniej. Kibice Springboks zdominowali trybuny a ich donośny doping robił spore wrażenie. Jak można się było spodziewać obie ekipy preferowały fizyczny styl gry. Mecz obfitował, więc w widowiskowe szarże. Znakomicie zagrał JP Pietersen, który zdobył hat-trick przyłożeń i moim zdaniem był najlepszym zawodnikiem na boisku. Po nieudanym starcie w turnieju, zawodnicy RPA byli zdeterminowani do pokazania się z lepszej strony. Zagrali bardzo skutecznie, niemal nie popełniając błędów. Trudno było uwierzyć, że tak mocny zespół tydzień wcześniej uległ Japonii.

Weekend zakończył się wyjazdem do Leeds, gdzie grały ekipy Szkocji i USA. Podobnie jak poprzedniego dnia, mecz odbywał się na dużym piłkarskim stadionie. Większość kibiców dopingowała Szkocję, jednak neutralni jak zwykle opowiedzieli się po stronie „słabszych”. Zawodnicy USA pokazali się z dobrej strony i pierwszą połowę zwyciężyli 6:13. Po zmianie stron inicjatywę przejęli jednak Szkoci, którzy podkręcili tempo i pewnie wygrali inkasując punkt bonusowy. 

Wszystkie mecze były interesujące i dostarczyły niezapomnianych emocji. Fantastycznie było poczuć atmosferę Pucharu Świata i znaleźć się wśród tysięcy fanów celebrujących święto rugby. Dodatkowym atutem był fakt, że spotkania obejrzałem w doborowym towarzystwie, bowiem na mecze wybrała się ze mną niewielka grupa fanów rugby z Polski.

Kolejnym etapem mojej przygody z RWC będzie mecz Anglia – Urugwaj a kulminacją finał na Twickenham.