MyMenu1

sobota, 15 listopada 2014

Wysokie zwycięstwo Sale Sharks


Sobota była prawdziwą ucztą dla kibiców rugby. Danie główne stanowiły mecze międzynarodowe. Ja postanowiłem rozpocząć od przystawki i wybrałem się na AJ Bell Stadium gdzie obserwowałem ligowe starcie Sale Sharks z London Irish. Mecz został rozegrany o 12.00, aby nie kolidował z występami reprezentacji. 

Po dobrych występach przeciwko Leicester i Munster miejscowi kibice oczekiwali zwycięstwa z teoretycznie słabszym rywalem. Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia gości, Chris Noakes trafił karnego już w pierwszej minucie. Inicjatywa była jednak po stronie gospodarzy, którzy rozkręcali się z minuty na minutę. Rugbiści Sale podjęli odważną decyzję, mając karnego w dogodnej pozycji zdecydowali się kopnąć piłkę w aut. Okazało się to bardzo opłacalne, bowiem zakończyło się akcją za 7 punktów. Po udanej zagrywce w aucie, piłkę na polu punktowym rywali przyłożył David Seymour, Danny Cipriani dołożył podwyższenie i po 10 minutach Sharks powadzili 7:3. 5 minut później łącznik ataku manchesterskiej drużyny miał szansę na powiększenie przewagi, ale kop na bramkę okazał się niecelny. Chwilę później, London Irish otrzymali podobną szansę, ale kopacz także minimalnie się pomylił. 

W 30. minucie aplauz wzbudziła potężna szarża, którą popisał się Sammy Tuitupou. Gra musiała zostać wstrzymana, bo Chris Noakes potrzebował kilku chwil aby dojść do siebie. Niedługo później Cipriani znów stanął przed możliwością powiększenia powadzenia. Tym razem kop okazał się celny. Gospodarze coraz wyraźniej przeważali. W 35. minucie młynarz gości David Paice został ukarany żółtą kartką. Zawodnicy Sale skutecznie wykorzystali okres gry w przewadze. Najpierw zdobyli przyłożenie używając swojej najgroźniejszej broni – maula autowego (punkty trafiły na konto Dana Braida) a niedługo później zdemolowali rywali w kolejnym perfekcyjnie zorganizowanym maulu. Przeciwnicy próbowali bronić się niezgodnie z przepisami i sędzia przyznał karną piątkę a Luke Narraway został odesłany na ławkę kar. Cipriani dołożył punkty z podstawki i po 40. minutach Sharks prowadzili 22:3.

Po zmianie stron gospodarze, nadal grający w przewadze, kontynuowali napór. Sammy Tuitupou odebrał rywalom chęć do ataków. W przeciągu kilku minut skarcił przeciwników dwoma spektakularnymi szarżami, które wzbudziły olbrzymi entuzjazm na trybunach. W 49. minucie wysiłki graczy Sharks zostały nagrodzone drugą karną piątką, tym razem goście nie zdołali przeciwstawić się sile młyna zwartego. Cipriani nie miał żadnych problemów z prostym podwyższeniem i przewaga wzrosła do 29:3. Trener Steve Diamond wiedząc, że plan został wykonany i jego drużyna ma w kieszeni zwycięstwo z bonusem, zaczął wprowadzać na boisko rezerwowych graczy. W 56. minucie wymienił czterech zawodników a niedługo później dał odpocząć kolejnej czwórce. Gra nieco straciła na intensywności. Goście zaczęli nieco śmielej atakować starając się zmniejszyć rozmiary porażki. Ostatecznie udało im się zdobyć honorowe przyłożenie na 10 minut przed końcem spotkania. Ostatnie słowo należało jednak do miejscowych. Nick MacLeod popisał się ładnym zwodem oszukując dwóch przeciwników, a akcję wykończył Andy Forsyth. Celne podwyższenie ustaliło wynik na 36:8.


Mecz był miłym jubileuszem dwóch weteranów Sale Sharks – Will Cliff rozegrał swoje setne spotkanie a Marc Jones wystąpił w barwach Sale po raz sto pięćdziesiąty! Po spotkaniu rugbiści Sharks przyszli podziękować kibicom za doping, miałem więc okazję osobiście pogratulować świetnej gry najlepszemu zawodnikowi meczu – Samowi Tuitupou. Po tak wspaniałym rozpoczęciu rugbowej soboty z przyjemnością kontynuowałem ucztę oglądając międzynarodowe test mecze na ekranie telewizora.