MyMenu1

niedziela, 16 listopada 2014

Jesienne test mecze na półmetku


Zgodnie z oczekiwaniami kibiców, jesienne test mecze okazały się bardzo ciekawe. Są one jednymi z ostatnich poważnych sprawdzianów przed zbliżającym się Pucharem Świata. Rugbiści z Południowej Półkuli jak zawsze stanowią duże zagrożenie. Połowa listopada to dobry okres na krótkie podsumowanie tego, co zobaczyliśmy do tej pory i małą ocenę brytyjskich potęg.

Anglia
Anglicy nie ukrywają tego, że ich celem jest ponowne zdobycie Pucharu Świata. Odkąd Stuart Lancaster został trenerem, reprezentacja przeszła korzystną metamorfozę. Drużyna ma duży potencjał i jest w stanie wygrać z każdym rywalem. Mimo tego, po dwóch meczach Anglia, jako jedyna z europejskiej elity pozostaje bez zwycięstwa. Tydzień temu lepsi okazali się All Blacks, którzy zagrali lepiej taktycznie, dostosowując grę do warunków atmosferycznych i zwyciężyli 21:24. W ten weekend drugi zespół w rankingu IRB – RPA zdołał odnieść wyjazdową wygraną w „twierdzy” Twickenham (28:31). Jak widać po wynikach różnica w obu spotkaniach była niewielka, jednak większość kibiców i ekspertów oczekiwała co najmniej jednego zwycięstwa. W meczu przeciwko RPA gospodarze popełnili zbyt wiele niewymuszonych błędów. Łącznik ataku Owen Farrell, wydaje się grać nieco poniżej swoich wysokich standardów, do których przyzwyczaił fanów. Być może nie jest jeszcze za późno, aby do składu dołączyła kolejna utalentowana dziesiątka – np. Danny Cipriani. Sporo mówi się także o parze centrów, trener próbował wielu kombinacji, ale jak na razie żadna nie wydaje się być w stu procentach zadowalająca. Dobrze działa za to duet drugiej linii – Dave Attwood i Courtney Lawes a rezerwowy Ben Morgan wniósł do gry wiele dynamiki. Za tydzień Anglia zagra z nieco słabszym przeciwnikiem – reprezentacją Samoa, a 29 listopada podejmie Australię. Jeśli ekipa czerwonej róży poprawi drobne błędy i wygra oba spotkania to wg mnie jesienne test mecze będzie można zaliczyć na plus. Jeśli jednak Wallabies okażą się mocniejsi to podopieczni Stuarta Lancastera będą musieli liczyć się z krytyką ze strony mediów i kibiców, bowiem apetyty zostały już rozbudzone i oczekiwania są bardzo wysokie. 

Walia
Reprezentanci Walii stanowili trzon British and Irish Lions, którzy zwyciężyli tourne w Australii. Zawodnicy tacy jak np. George North czy Leigh Halfpenny należą do światowej elity. Wielu kibiców sądziło więc, że Walia ma szansę królować nie tylko w Europie, ale również na świecie. W ostatnich miesiącach podopieczni Warrena Gatlanda stracili nieco ze swojego stylu, którym podbili serca kibiców. W ich grę wdarło się sporo błędów a przeciwnicy nauczyli się skutecznie przeciwstawiać atakom. Tydzień temu Walia przegrała z Australią 28:33, a w ten weekend musiała się sporo namęczyć aby pokonać Fidżi 17:13. Minimalne zwycięstwo zostało odebrane niemal jak porażka. Gospodarze grali słabo, pozwolili sobie narzucić chaotyczny styl i zamiast wykorzystać potencjał, oraz okres przewagi (jeden z zawodników Fidżi został ukarany czerwoną kartką), pozwolili się wciągnąć w walkę na warunkach gości. Kolejne mecze będą dużo trudniejsze, bowiem za tydzień do Cardiff przyjeżdżają All Blacks a za dwa tygodnie Springboks. Walia musi przede wszystkim wyeliminować błędy i zagrać dużo bardziej inteligentnie jeśli chce nawiązać równorzędną walkę z najlepszymi ekipami świata. 

Szkocja
Szkocja jest dla mnie najbardziej pozytywnym zaskoczeniem dotychczasowych meczów. Drużyna w końcu wykorzystuje drzemiący w niej talent. Zmieniła styl gry, atakując dużo odważniej, przestała polegać na punktach zdobytych z podstawki gra w bardziej widowiskowy i skuteczny sposób. Tydzień temu Szkocja komfortowo pokonała Argentynę 41:31. Było to pierwsze zwycięstwo nad Pumami na Murrayfield od 1990 roku! Gospodarze byli zdecydowanie lepszym zespołem, zwycięstwo mogło być znacznie wyższe, ale przyjezdni zdołali nieco zmniejszyć rozmiary porażki w ostatnich minutach. Ku zadowoleniu kibiców, Szkoci zdobyli aż 5 przyłożeń! W ten weekend do Edynburga przyjechali All Blacks i chociaż udało im się wygrać 16:24 to gospodarze mogą być dumni ze swojej postawy.  Co prawda Nowa Zelandia wystawiła nieco eksperymentalny skład, ale nie zmienia to faktu, że podopieczni Verna Cottera grali z mistrzami świata jak równy z równym. Za tydzień przeciwnikami Szkotów będzie Tonga. Jedynym zmartwieniem wydaje się być dość wysoka ilość kontuzji, aż 10 zawodników doznało urazów w ten weekend, ale sądząc po dotychczasowej postawie Szkoci powinni sobie poradzić z rywalami. 

Irlandia
Irlandia rozpoczęła jesienne test mecze bardzo udanie. Zwyciężyła dwa z dwóch dotychczasowych spotkań. Wygląda na to, że wybitny trener Joe Schmidt odnosi sukcesy wszędzie gdzie się pojawi. Irlandia prezentuje bardzo wysoką formę, jest dobrze poukładaną drużyną zdolną pokonać każdego rywala. Tydzień temu w Dublinie wygrała z reprezentacją RPA 29:15. Gospodarze grali lepiej taktycznie, popełniali mniej błędów i odnieśli zasłużone zwycięstwo nad jedną z najlepszych drużyn na świecie. W ten weekend na Aviva Stadium wystąpiła inna ekipa niż w poprzednią sobotę. Trener dokonał aż 13 zmian, dając się ograć zawodnikom, którzy normalnie nie występują w pierwszej XV. Gruzja walczyła bardzo dzielnie, do przerwy przegrywając zaledwie 9:0, jednak ostatecznie gospodarze okazali się zbyt silni komfortowo zwyciężając 49:7. Mecz potwierdził, że Irlandia ma bardzo utalentowaną grupę zawodników i że na każdej pozycji jest kilku wartościowych zmienników, którzy w razie potrzeby z powodzeniem zastąpią kolegów z pierwszego składu. Za tydzień Irlandia zagra z Australią i mimo że rywale zajmują trzecie miejsce w rankingu IRB, to gospodarze wystąpią w roli faworytów.