MyMenu1

sobota, 16 sierpnia 2014

The Rugby Championship – runda 1


Pierwsza kolejka najważniejszego turnieju na Południowej Półkuli za nami. Trzy największe rugbowe potęgi, do których w 2012 roku dołączyła Argentyna rozpoczęły walkę o dominację. Tytułu broni Nowa Zelandia, która od 1996 roku tryumfowała aż 12 razy. Mistrzowie Świata przystępowali do turnieju z imponującą serią 17 zwycięstw z rzędu. Nie udało się jednak osiągnąć rekordowej – osiemnastej wygranej, ponieważ mecz otwarcia zakończył się remisem 12:12.

Spotkanie w Sydney toczyło się w bardzo ciężkich warunkach atmosferycznych. Silny deszcz, który zaczął padać jeszcze przed początkowym gwizdkiem sędziego i utrzymywał się przez większość meczu, skutecznie utrudniał grę obu drużynom. Wszystkie punkty zdobyto z podstawki – Kurtley Beale i  Aaron Cruden wymienili po cztery karne. Początkowo Nowa Zelandia była dominującą stroną, miała przewagę terytorialną i znajdowała się w posiadaniu piłki znacznie częściej niż rywale. All Blacks zmuszali przeciwnika do popełniania błędów i przed przerwą wykorzystali 3 karne, zapisując na swoim koncie 9 punktów. W miarę upływu czasu Wallabies grali coraz odważniej, jeszcze przed zmianą stron przejęli inicjatywę a w ostatnich minutach pierwszej połowy mogli kopać karnego z dogodnej pozycji i zmniejszyć stratę do 3 punktów. Ostatecznie postanowili zaryzykować i próbować zdobyć przyłożenie. Nie udało im się jednak sforsować nowozelandzkiej defensywy a gdy po kolejnym karnym kapitan zdecydował, że pora przyjąć punkty z kopu na bramkę, Kurtley Beale trafił w słupek. Pierwsze 40 minut zakończyło się prowadzeniem przyjezdnych 3:9.

Po zmianie stron Australia odrabiała straty. W 55. minucie był remis 9:9. Cruden trafił karnego w 59. minucie, ale Beale odpowiedział tym samym w 69. Nowa Zelandia miała problem z dyscypliną, popełniając sporo przewinień w przegrupowaniach – dwóch zawodników (Wyatt Crocket i Beauden Barrett) zostali ukarani żółtymi kartkami. Gospodarze mieli kilka dogodnych szans na zdobycie przyłożenia. Raz znaleźli się na metr przed polem punktowym… Obrona Nowej Zelandii, mimo że przez 20 minut osłabiona brakiem gracza, pozostała skuteczna. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, a obie drużyny wyglądały na zawiedzione z powodu niewykorzystanej szansy. Po meczu kapitan All Blacks – Richie McCaw powiedział „To była ciężka bitwa, warunki pogodowe odegrały dużą rolę, trudno było uzyskać płynność w grze ofensywnej. Biorąc wszystko pod uwagę, wynik 12:12 jest pewnie sprawiedliwym odbiciem tego co działo się na boisku.” 

Drugi mecz, w którym rugbiści RPA podejmowali Argentynę również toczył się w trudnych warunkach. Deszcz i stojąca na boisku woda przyczyniły się do sporej ilości błędów. Pierwsze i jak się później okazało jedyne punkty w spotkaniu, już w pierwszej minucie zdobył Ruan Pienaar. Springboks przystępowali do meczu ze sporymi nadziejami licząc na pięciopunktowe zwycięstwo. Ich gra pozostawiała jednak wiele do życzenia. Zawodnicy RPA nie byli w stanie skutecznie zdominować rywali. W poczynania obu zespołów wdarło się sporo chaosu. Jak się wydaje bardziej sprzyjało to gościom, którzy przez cały mecz utrzymywali wynik kontaktowy. W ostatnich minutach Argentyńczycy byli bliscy zdobycia punktów i doprowadzenia do remisu, ostatecznie jednak gospodarze zdołali się obronić. RPA dość szczęśliwie zwyciężyło 13:6, ale przyjezdni kolejny raz pokazali, że nie należy ich lekceważyć. Ich formacja młyna oraz twarda obrona są w stanie przysporzyć wiele problemów najlepszym drużynom na świecie. 

Za tydzień czeka nas runda rewanżowa. Żadna z ekip nie może być w pełni zadowolona z formy w pierwszej kolejce. Trenerów i zawodników czeka sporo pracy, aby wyeliminować błędy i poprawić grę.