MyMenu1

niedziela, 1 czerwca 2014

Northampton Saints mistrzami Anglii – relacja z finału


Sobotni mecz na Twickenham pomiędzy zespołami Saracens i Northampton Saints był trzecim finałem Aviva Premiership, który miałem przyjemność obserwować z trybun. Mogę śmiało powiedzieć, że tegoroczne widowisko przebiło dwa poprzednie. Starcie najlepszych angielskich ekip dostarczyło niezapomnianych emocji i było wspaniałym ukoronowaniem bardzo ciekawego sezonu Aviva Premiership.


Jak zwykle przy tego typu imprezach atmosfera wielkiego spektaklu była wyczuwalna na długo przed wejściem na stadion. Pierwszych fanów w koszulkach Northampton Saints spotkałem w pociągu do Londynu. Początkowo było ich niewielu, ale im bliżej stolicy, tym więcej kibiców kierowało się ku wspólnemu celowi. Na trasie London Euston – Vauxhall miłośnicy rugby stanowili już połowę pasażerów. Ostatni etap podróży (Vauxhall – Twickenham), to pociąg niemal w całości wypełniony ludźmi w koszulkach Saracens lub Northampton Saints. Pośród nich przewijali się „neutralni” – ubrani w barwy innych drużyn Premiership, lub swoich lokalnych klubów. 

Angielscy kibice zawsze imponują mi wiedzą dotyczącą rugby. Rozmowy, które toczyły się podczas wspólnej podróży, stały na wysokim poziomie merytorycznym. Oczywiście nie zabrakło typowego dla wszystkich rugbistów poczucia humoru. Ze stacji Twickenham na stadion szedł barwny tłum, w którym dawało się wyczuć coraz większą ekscytację i atmosferę święta. Stadion i jego otoczenie oferował spragnionym możliwość ugaszenia pragnienia zimnym piwem i posilenia się pysznymi burgerami oraz zaopatrzenia się w pamiątki i klubowe gadżety.



Atmosfera wielkiego wydarzenia udzieliła się również zawodnikom. Początek meczu obfitował w proste, niewymuszone błędy. Obie ekipy rozpoczęły grę z dużą intensywnością i wolą walki, pragnąc od pierwszych minut zdominować rywali, brakowało jednak niezbędnej dokładności. Przewaga terytorialna w pierwszej części spotkania należała do Saracens. Owen Farrell wykorzystał karne w 11. i 17. minucie i jego drużyna prowadziła 6:0. Mogło być 9:0, ale łącznik ataku pomylił się przy trzecim kopie na słupy. Rugbiści Northampton potrzebowali ok. 30 minut by odnaleźć właściwy dla siebie styl gry i tempo. Kontratak, który z własnej połowy zapoczątkował Ken Pisi dodał skrzydeł ekipie Saints i mimo, że zawodnik został zatrzymany na linii 22 m, gra obu ekip zmieniła się. Ataki stały się coraz odważniejsze i dynamiczne, zawodnicy kreowali ciekawe sytuacje i grali zdecydowanie dokładniej. Po jednej z akcji ofensywnych zapoczątkowanej przez Stephena Mylera, Luther Burrell oraz Ken Pisi ograli obronę Sarries i piłkę na polu punktowym rywali przyłożył Ben Foden. Łącznik ataku Saints dołożył podwyższenie i było 6:7. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania.

Druga odsłona była znacznie ciekawsza. W 44. minucie Owen Farrell trafił karnego i Saracens przejęli prowadzenie. Saints organizowali coraz bardziej niebezpieczne ataki, angażując oba skrzydła, aby użyć swojej najgroźniejszej broni – George’a Northa. Byli bliscy zdobycia drugiego przyłożenia, ale obrona Saracens okazała się dobrze zorganizowana i skuteczna. W 55. minucie, pierwszy raz po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, na boisku pojawił się kapitan Northampton – Dylan Hartley. Jego wejście jeszcze bardziej przyśpieszyło tempo gry, silny zawodnik angażował defensywę rywali, zmuszając ich do dodatkowego wysiłku.

W 58. minucie fantastycznym kopem za plecy rywali popisał się Stephen Myler, a George Pisi odczytał intencje kolegi, złapał piłkę i zdobył przyłożenie dla swojej drużyny. Po skutecznym podwyższeniu Saints prowadzili 9:14. Niedługo później doszło do kontrowersyjnego wydarzenia. Saracens przedarli się przez obronę przeciwnika, piłkę na polu punktowym przyłożył Owen Farrell, sędzia uznał przyłożenie i Saracens szykowali się na dołożenie dwóch punktów z podstawki. Na wielkim ekranie pojawiła się jednak powtórka akcji i okazało się, że jedno z podań mogło być podaniem do przodu. Sędzia wstrzymał więc próbę podwyższenia i zażądał konsultacji z TMO. Po kilku powtórkach arbitrzy zadecydowali, że punkty nie będą zaliczone. Dodatkowym ciosem dla Sarries była kontuzja Farrella, który musiał opuścić boisko i prawdopodobnie nie wystąpi w meczach z Nową Zelandią. Charlie Hodgson – rezerwowy łącznik ataku – zastąpił kolegę, a jego pierwszy kontakt z piłką zakończył się potężną kontrującą szarżą, którą przywitali go rywale.


Saracens słyną jednak z tego, że grają do końca i potrafią radzić sobie w trudnych sytuacjach. W 72. minucie napór Sarries odniósł skutek. Przyłożenie w samym rogu boiska zdobył Marcelo Bosh. Było 14:14 i Hodgson stanął przed szansą odzyskania prowadzenia. Kop z trudnej pozycji okazał się minimalnie niedokładny – piłka trafiła w słupek. Do końca meczu obie drużyny próbowały wydrzeć wygraną i przeprowadzić ostatni, zwycięski atak, nikt jednak nie popełnił błędu i sędzia odgwizdał koniec drugiej połowy. Doszło do pierwszej w historii finałów Aviva Premiership dogrywki.

W doliczonym czasie, każde punkty mogły okazać się na wagę złota. W 85. minucie karnego trafił Myler, ale dwie minuty później tym samym zrewanżował się Hodgson. Pierwsze 10 minut zakończyło się remisem 17:17. W 92. minucie Hodgson trafił kolejnego karnego. W ostatniej minucie doliczonego czasu Saracens nadal wygrywali 20:17, Saints byli jednak w posiadaniu piłki na pięciu metrach przeciwnika. Alex Waller zdołał przedrzeć się przez zbitą obronę rywali i znalazł się na polu punktowym. Decyzja o przyznaniu punktów ponownie trafiła w ręce TMO. Po czterech minutach oglądania powtórek punkty zostały uznane. Myler dołożył podwyższenie i Northampton Saints po raz pierwszy w historii zostali mistrzami Anglii zwyciężając 20:24!

Kibice jeszcze długo po zakończeniu spotkania oklaskiwali obie drużyny. Był to jeden z najbardziej dramatycznych meczów jakie miałem okazję oglądać. Prowadzenie zmieniało się sześciokrotnie. Pierwsza w historii dogrywka w finale Aviva Premiership, 100 minut rugby na najwyższym poziomie, walka i emocje do ostatniej sekundy, trudno wyobrazić sobie lepszy scenariusz. Była to wspaniała kulminacja niezwykłego sezonu, moim zdaniem najlepszej europejskiej ligi. Cieszę się, że mogłem być świadkiem tego spotkania, mecz na długo pozostanie w mojej pamięci. Gratulacje dla obu drużyn!