MyMenu1

wtorek, 17 września 2013

Etos rugbisty

Rugby coraz częściej pojawia się w różnego rodzaju mediach. Osobom związanym z rugby w Polsce zależy, aby naszą dyscyplinę propagować przy każdej możliwej okazji. Jak się okazuje można to robić również na konferencjach naukowych! Podczas konferencji „Media a wartości” zorganizowanej przez Koło Dziennikarskie Studentów Kolegium Licencjackiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Białej Podlaskiej wygłoszono referat pt. „Telewizja jako medium pośredniczące w propagowaniu etosu rugbisty”.

Zapraszamy do lektury!

Rugby wciąż nie jest w Polsce popularną dyscypliną sportu, choć stan ten z roku na rok się poprawia. Mimo to duża część społeczeństwa ma mgliste pojęcie o rugby i jego zasadach. Sport ten wielokrotnie myli się z futbolem amerykańskim, a są to dwie zupełnie różne dyscypliny. Utrwalony jest również wizerunek brutalnej gry dla agresywnych zawodników, którzy nie stronią od nieczystych zagrań i fauli. W związku z tym, osobom związanym w jakiś sposób z rugby w Polsce zależy, by ten mylny obraz zmienić.

W staraniach o zmianę postrzegania rugbistów bardzo pomocne okazało się wykorzystanie mediów, a zwłaszcza telewizji i Internetu. Wcześniej jedyną możliwością dotarcia do szerszego grona odbiorców były artykuły prasowe, ale ich zasięg był raczej lokalny. To właśnie media elektroniczne sprawiły, że wiedza na temat rugby zaczęła się poprawiać. Powstało wiele portali internetowych traktujących o polskiej lidze, ale także zagranicznych rozgrywkach. Strony te pozwalają poznać przepisy gry i historię sportu, a niemal każdy klub w Polsce ma swoją witrynę internetową, na której zamieszczane są najnowsze wiadomości o działalności klubu. Informacje o polskiej lidze, konkretnych meczach, składach i wydarzeniach stały się szybko i łatwo dostępne. Należy jednak zaznaczyć, że wspomniane portale są kierowane raczej do zawodników lub osób, które w jakiś sposób już zaznajomiły się z rugby i są świadomymi sympatykami.


Oczywistym okazało się, że aby rugby zyskiwało popularność wśród szerszego grona nieświadomych odbiorców potrzebne będzie medium, które taki szeroki dostęp umożliwi. Naturalnym wyborem była telewizja. Za sprawą prężnych działań osób związanych z rugby udało się dotrzeć do dziennikarzy Polsatu Sport, którzy zdołali przekonać swoich przełożonych o transmitowaniu na żywo finału Ekstraligi rugby na swojej antenie. 15 lutego 2008 roku podpisano umowę z Polsatem. Okazało się, że oglądalność pozytywnie zaskoczyła menagerów stacji i transmisje z finałów stały się stałym punktem w programie. Wykorzystując pozytywną koniunkturę, zaczęto transmitować na żywo również mecze polskiej reprezentacji rozgrywane w kraju. Spotkania kadry cieszyły się jeszcze większą popularnością wśród widzów. Z powodu wysokiej oglądalności Polsat Sport postanowił wykupić prawa także do Pucharu Świata w rugby i Pucharu 6 Narodów. Pod względem popularności (i oglądalności) Puchar Świata w rugby jest trzecią imprezą sportową na świecie (zaraz po piłkarskim mundialu i Igrzyskach Olimpijskich). Decyzje te również okazały się trafione dla włodarzy telewizji.

Jednakże sukces medialny to jedno, ale jak wykorzystać go do celów propagowania dyscypliny? Tutaj na pierwszy plan wychodzi praca komentatorów, na których spoczęło to odpowiedzialne zadanie. Musieli stać się ambasadorami rugby w Polsce i na przestrzeni lat wywiązują się z tej roli pozytywnie. Niniejszy artykuł ma na celu wyjaśnienie, na czym konkretnie polega ich pomoc i o jakich wartościach mówią komentatorzy. Aby móc ten temat przedstawić dokładniej należy jednak zacząć od zasygnalizowanego w tytule etosu rugbisty.

Według Słownika języka polskiego PWN, słowo etos oznacza ‘obyczaje, normy, wartości, wzory postępowania składające się na styl życia i charakter danej grupy ludzi, określające jej odrębność’ . W tej części artykułu przeanalizuję wartości, jakie składają się na etos rugbisty. W Polsce nie powstała jeszcze żadna publikacja na ten temat, w związku z czym podstawą do analizy będzie moje własne doświadczenie zawodnika od wielu lat grającego w rugby oraz analiza wypowiedzi komentatorów sportowych. 

Przede wszystkim szacunek

Najważniejszą wartością zawartą w etosie rugbisty z całą pewnością jest szacunek, który stanowi podstawę dla wielu norm zachowań. Przede wszystkim ważny jest szacunek dla kolegów z drużyny i trenera. Rugby to najbardziej zespołowa gra naszych czasów. W pojedynkę nie można nic w niej osiągnąć. Nawet najbardziej utalentowany gracz nie jest w stanie samodzielnie wygrać meczu. Potrzebny jest zespół ludzi dążących do wspólnego celu, a przede wszystkim gotowych poświęcić się dla drużyny. W trakcie meczu współpraca pomiędzy zawodnikami jest permanentna. Bez tego niemożliwe jest wykonanie jakiegokolwiek stałego fragmentu gry, czy stworzenie akcji ofensywnej. W akcjach defensywnych także trudno działać samemu, mało tego, złamanie przez pojedynczego gracza utworzonej przez całą drużynę linii obrony może spowodować przedarcie się przeciwnika i utratę punktów. Tylko sprawne działanie kolektywu jest skuteczną metodą obrony.


Ta zależność buduje bardzo silne więzi pomiędzy zawodnikami. Rugbiści szanują się za wspólny trud i za to, że mogą na siebie liczyć na boisku i poza nim. Za kolegę z drużyny trzeba umieć się poświęcić, czy to poprzez wzmożony wysiłek, czy poprzez naprawę jego błędu, czy ruszenie z pomocą gdy został sfaulowany. Każdy zawodnik wie, że drużyna jako całość, ale także każdy zawodnik osobno, jest gotów poświęcić się dla niego. W rugby zasada jeden za wszystkich i wszyscy za jednego ma bardzo wymierny charakter. 
Co ciekawe zawodnicy wcale nie muszą się lubić (co zdarza się bardzo rzadko), ale muszą się nawzajem szanować. Częściej zdarza się, że zawodnik niekoniecznie lubi trenera, ale nadal szanuje jego pozycję i autorytet. Zależność w odwrotnym kierunku wygląda tak samo. Trener nie musi lubić każdego gracza, ale musi szanować jego pracę i chęć dania z siebie wszystkiego dla drużyny.



Szanuj przeciwnika

Jednakże szacunek to nie tylko element scalający ze sobą członków jednej drużyny. Szanuje się również przeciwnika. Rugby to sport bardzo kontaktowy, przez co bywa także niebezpieczny. Właśnie dlatego szanuje się osoby, które go uprawiają. Pomocny we właściwym zrozumieniu owej zależności może być poniższy schemat:

– gram w rugby, 
– wiem ile wysiłku kosztuje przygotowanie się do gry w lidze, 
– wiem z jakimi niebezpieczeństwami się to wiąże,
wobec tego szanuję mojego przeciwnika bo: 
– przeszedł taką samą drogę jak ja; 
– jest sportowcem, który włożył wiele wysiłku żeby zagrać przeciwko mnie, 
– wiem, że on myśli tak samo.

Mimo że na meczu czasami dochodzi do ostrych starć, to po spotkaniu atmosfera jest tylko koleżeńska. Charakter tego podejścia świetnie oddaje bardzo popularna sentencja na temat rugby, która mówi, że jest to „chuligańska gra dla dżentelmenów”.


Szacunek dla przeciwnika to pierwszy element często prezentowany przez komentatorów sportowych. Wielokrotnie na meczach rugby widać przeciwników pomagających sobie wstać z ziemi. Po meczu rywale dziękują sobie za mecz, niezależnie od wyniku i stawki spotkania. Najpierw należy podziękować rywalowi za grę, a później można cieszyć się ze zwycięstwa lub opłakiwać porażkę. Komentatorzy zwracają uwagę widzów na te elementy mówiąc, że to rzecz normalna w rugby. Przemysław Iwańczyk dziennikarz Polsatu po meczu Polski z Ukrainą powiedział:

Wiecie państwo co jest najciekawszego i najpiękniejszego w tym wszystkim? Że oni tutaj lali się niczym w bokserskim ringu i nie szczędzili sobie razów, a teraz podają sobie dłonie, a później pójdą razem na piwo.

Komentujący wraz z nim Krzysztof Serafin (były zawodnik) dodał:

Niejednokrotnie zawodnicy grający po przeciwnych stronach grają wspólnie w tych samych klubach, często się widują, są kolegami poza boiskiem. Obraz meczu nie ma wpływu na to, co się później dzieje. Wszyscy są zawodnikami rugby, wszyscy mają do siebie ogromny szacunek (…).

Wielokrotnie pojawiają się nawiązania do wspomnianej już chuligańskiej gry dla dżentelmenów, czy do twardych graczy o gołębich sercach. Buduje to pozytywny obraz wśród widzów, którzy być może po raz pierwszy spotykają się z meczem rugby. Mogli oni mieć zupełnie inne mniemanie o rugbistach. Nasuwają się automatyczne skojarzenia z piłką nożną, gdzie tego typu zachowania są znacznie rzadsze.

Jako uzupełnienie warto dodać, że szacunek dla przeciwnika to także chęć niesienia mu pomocy. Czasami zdarza się, że rywal dozna poważnej kontuzji lub w wyniku kontaktu straci przytomność na boisku. Niejednokrotnie osobą znajdującą się wtedy najbliżej niego jest przeciwnik. Nierzadko w takich sytuacjach zawodnik drużyny przeciwnej rusza z pomocą dla poszkodowanego rywala. Przykłady takich zachowań można mnożyć. Jednym z nich może być zachowanie zawodnika reprezentacji Nowej Zelandii podczas meczu z Walią w ramach Pucharu Świata w 2003 roku, a więc w meczu na najwyższym poziomie i o wysoką stawkę. Walijczyk Colin Charvis otrzymał silną szarżę (zgodne z przepisami zagranie obronne) od nowozelandczyka Jerry’ego Collinsa i stracił przytomność. Akcja potoczyła się dalej, ale będący najbliżej poszkodowanego zawodnika Tana Umaga (kapitan zespołu All Blacks) natychmiast udzielił pomocy swojemu przeciwnikowi. Ułożył go w pozycji bocznej ustalonej i wyciągnął ochraniacz na zęby z jego ust, aby zapobiec groźbie zakrztuszenia się. Umaga opuścił swojego rywala dopiero gdy na boisko wbiegły służby medyczne. Za swoją postawę został wyróżniony międzynarodową nagrodą fair play oraz medalem Pierre’a Coubertina. Po meczu nie zabrakło komentarzy samych zawodników :

Colin Charvis: Kiedy leżałem po otrzymaniu szarży Tana zachował się wspaniale. Byłem nieprzytomny, więc ułożył mnie w bezpiecznej pozycji i wyjął szczękę abym jej nie połknął.

Martyn Williams (kapitan Walii): To pokazuje, że są w życiu ważniejsze sprawy niż wyłącznie gra. Mogą przytrafić się gorsze rzeczy niż porażka w meczu. Ciągle masz szansę wstać rano i żyć dalej. To co zrobił Tana było wspaniałe.

Przykład ten potwierdza, że nawet w meczach o najwyższe stawki zawodnicy nie pozostawiają rywala bez pomocy. Trzeba również dodać, że gdy zawodnik doznaje kontuzji i leży na boisku gra nie jest przerywana (chyba, że dojdzie do błędu lub przewinienia – wtedy sędzia przerywa grę zgodnie z zasadami i może zatrzymać zegar). W czasie gry na boisko mogą wbiec masażyści i służby medyczne. Jeśli gra nie zostanie przerwana z innego powodu obok opatrujących lekarzy wciąż może toczyć się akcja!

Szanuj sędziego

Nawiązując jeszcze do szacunku oraz porównań z piłką nożną niezwykle ważnym elementem jest szacunek do sędziego. Różnica w zachowaniu zawodników wobec arbitrów na meczach rugby a piłki nożnej jest bardzo jaskrawa. W piłce normą jest dyskusja z sędzią, krzyczenie na niego, a nawet popychanie go. Nie wspominając o teatralnych gestach piłkarzy niezadowolonych z decyzji arbitra. W rugby tego typu zachowania są natychmiast karane rzutami karnymi lub kartkami. Jeśli zawodnik ubliży sędziemu może spodziewać się żółtej kartki (co w rugby skutkuje wykluczeniem na 10 minut z gry), a gdy to nie pomoże nawet czerwoną (obowiązek opuszczenia boiska i dyskwalifikacja na co najmniej jeden mecz). Za dyskusję z sędzią drużyna karana jest rzutem karnym, czyli stratą piłki i 10 metrów pola, zatem jest to zupełnie nieopłacalne dla własnej drużyny. Gracze, którzy mają problem z poskromieniem swoich gwałtownych reakcji i komentarzy są bardzo szybko dyscyplinowani wspomnianymi wyżej środkami. Nawet największy „krzykacz” musi zamilknąć, by nie przysparzać swojej drużynie strat. To skuteczne narzędzie do walki z nerwowością niektórych zawodników.


W rugby z decyzją sędziego się nie dyskutuje (prawo do rozmowy z arbitrem ma tylko kapitan drużyny, który jako jedyny może zwrócić uwagę na konkretne sytuacje). Dla rugbistów niepojęte jest naruszenie nietykalności sędziego w stopniu, w jakim odbywa się to w piłce nożnej. Pewien znany zagraniczny sędzia międzynarodowy – Nigel Owens – uciął dyskusję jednego z niezadowolonych zawodników krótkim zdaniem: „To nie jest piłka nożna!” . Komentatorzy sportowi często zwracają uwagę widzów na ten aspekt rugby. Stawiają tego typu zachowania za wzór. Prezentowanie opozycji pomiędzy rugby a piłką nożną to bardzo częsty zabieg stosowany przez komentatorów w trakcie transmisji. Za każdym razem to rugby i rugbiści stawiani są za wzór. 

Nie zachowuj się jak piłkarz


Kontynuując wątek porównań rugbistów do piłkarzy nożnych trzeba zaznaczyć, że zachowania z boisk piłkarskich są piętnowane w rugby. Powiedzenie komuś, że zachowuje się jak piłkarz jest nacechowane bardzo negatywnie i stanowi wyraźny sygnał, że ktoś zapomniał o wartościach panujących w rugby.

Piłka nożna jest jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na świecie. Niestety obecne w niej ogromne przefinansowanie doprowadziło do zepsucia dyscypliny pod względem moralnym. Piłka nożna w Polsce kojarzy się z handlem meczami, przekupstwem sędziów, arogancją i zarozumiałością władz, a także niezbyt wysokim poziomem sportowym zawodników. Za granicą bywa podobnie, ale przynajmniej poziom sportowy jest znacznie wyższy. W związku z tym komentatorzy starają się za pomocą jaskrawych porównań działać na rzecz propagowania rugby.

W marcu 2013 r. komentatorzy świetnie wykorzystali dwumecz Polski z Ukrainą. Pierwszy mecz był rozgrywany w piłkę nożną (22 marca), a po tygodniu odbył się mecz rugbistów (30 marca). Oba spotkania miały duże znaczenie – piłkarze grali mecz grupowy o awans na mistrzostwa świata, zaś rugbiści o awans do Pucharu Świata. Piłkarze w słabym stylu przegrali 1:3, natomiast rugbiści po bardzo zaciętym spotkaniu zwyciężyli 13:12. Przebieg meczu rugbistów był niezwykle dramatyczny. Grano w trudnych warunkach atmosferycznych. Walczono o każdy metr boiska. W pewnym momencie doszło do bójki pomiędzy zawodnikami, a za kilka minut sytuacja się powtórzyła. Mimo że bijatyki to bardzo rzadki widok na dzisiejszych meczach rugby, to sporadycznie zdarzają się na całym świecie. Po zwycięstwie rugbistów komentatorzy postanowili wykorzystać sytuację do propagowania pozytywnych zachowań nawet po meczu z bójką. Redaktor Przemysław Iwańczyk z Polsatu komentujący to spotkanie stwierdził: 

Tak się gra dla barw narodowych, tak gra się dla orzełka. Uczcie się panowie piłkarze, bo naprawdę warto grać do końca, nawet po tak nieprzyjemnych ciosach, jakie padły na początku ze strony rywala, nawet przy zagraniach nie fair ze strony przeciwnika nie należy się poddawać. 
(…) Niech to będzie najlepszą puentą naszego dzisiejszego widowiska, które nie było piękne, ale zakończyło się wspaniałym sukcesem naszej reprezentacji.

Po końcowym gwizdku arbitra wielu zawodników było skrajnie zmęczonych, zakrwawionych i poobijanych. Jeden z naszych zawodników rozpłakał się ze wzruszenia. Redaktor Iwańczyk skomentował to następująco: „Płacze się w sporcie nie tylko po przegranych meczach, można także uronić łzę po spotkaniach wygranych”.

Niewątpliwie mecz ten przeszedł do historii polskiego rugby, ale dzięki pracy komentatorów miał również swój wydźwięk w ogólnej świadomości społecznej. Na popularnych portalach informacyjnych pojawiły się artykuły o cennym i bardzo trudnym zwycięstwie polskich rugbistów. Każdy redaktor zawarł w swoim artykule choć jedno zdanie porównujące mecz rugbistów z meczem piłkarzy. Oczywiście owo porównanie zawsze wypadało na korzyść rugbistów. Nawet w telewizyjnym programie piłkarskim, gdzie podsumowuje się ligowe spotkania, jeden z dziennikarzy wykorzystał fragment meczu rugbistów, aby pokazać swoim współrozmówcom jak należy walczyć o zwycięstwo.

Redaktor sportowy podpisujący się jako „JJarecki” napisał felieton pt. „Obrazki sportowe. Kochajmy rugby!” , w którym przyznał się, że nie ma pojęcia o rugby i mecz obejrzał przez przypadek. Jak sam pisze:

Owszem, znam podstawowe zasady. Nie wolno podawać rękoma piłki do przodu, odwrotnie niż kopać. Punkty zdobywa się poprzez przyłożenie „jaja” za linią końcową, a strzelając karniaka trzeba przekopnąć piłkę pomiędzy sięgającymi nieba słupkami. Ponoć tyle wystarczy na początek.

Jednakże po obejrzeniu starć z Ukraińcami, gdzie doszło do wymiany ciosów uznał, że jest świadkiem czegoś, czego jeszcze nie oglądał. Okazało się, że jest w Polsce drużyna, o której wie bardzo niewiele, a po której już na pierwszy rzut oka widać, że jest zdeterminowana walczyć o zwycięstwo Polski do upadłego:

Kamera pokazuje reprezentanta Polski. Z łuku brwiowego sączy się krew. Przyklęka za linią i przykłada sobie do twarzy garść śniegu. Ukraina kontratakuje. Zawzięty Kozak mknie z „jajem” przytulonym do szerokiej piersi, starając się obiec naszych. Ile trzeba odwagi, gdy szarżuje na człowieka dwóch, na oko, studwudziestokilogramowych facetów! Powalony, stratowany, przygnieciony do ziemi. Młyn dla Ukrainy.

(…) Mimo nacisku naszych reprezentantów wynik się nie zmienia, ale patrząc na walczących mężczyzn, widać od razu, że brak jakiejkolwiek analogii pomiędzy niedawnym starciem reprezentacji piłkarskiej z Ukrainą. Choć z każdą upływającą minutą mniej wierzę w korzystny wynik, nie mogę oderwać wzroku od tych heroicznych zmagań.
Ukraińcy prowokują. Zaczynają się starcia pomiędzy graczami, które przeradzają się w pierwszą, dosłownie, krwawą bijatykę.
(…) Na boisku gęsto od emocji. Młyn w pobliżu ukraińskiej bramki. Nasi wręcz unoszą w powietrze, dotychczas niepokonaną formację rywali, zdobywając kilkanaście metrów. Jeszcze dwukrotnie Ukraińcy mają swoje szanse w kontratakach, ale natykają się na tak zdeterminowanych obrońców, że graniczy z cudem brak jakichkolwiek kontuzji, że o ranach szarpanych nie wspomnę.

Dziennikarz był zbudowany postawą rugbistów. Zmotywowało go to do napisania artykułu, w którym podziękował zawodnikom za to, że mógł być świadkiem tak twardej sportowej walki. Duża w tym zasługa komentatorów, którzy nakierowali tok myślenia wielu kibiców na podobne tory. Poniżej podsumowanie sporządzone prze redaktora JJarecki:

Wygrali, ponieważ walczyli do końca z niebywałą determinacją i zapałem. Wygrali, ponieważ włożyli w grę wszystko, co mieli do dyspozycji. Wygrali z lepiej dysponowanym tego dnia przeciwnikiem.
(…) Ktoś może skomentować, że opisałem horror. Bójki, krew, przemoc… niby tak, ale rugby, wbrew pozorom nie jest sportem kontuzjogennym. Piłka nożna, o dziwo, wyprzedza tutaj rugby o trzy długości.
Wiem, polskie rugby to druga liga. Mamy kilkanaście ośrodków, gdzie jest uprawiane, co stawia je na sportowej mapie Polski obok hokeja na trawie. To dziwne, ponieważ jest to relatywnie tani sport. Zasadniczo można biegać z „jajem” wszędzie tam, gdzie jest boisko piłkarskie. Na dodatek, wbrew pozorom jest to sport dla każdego amatora. W drużynie jest miejsce dla szczupłych biegaczy, szczerych osiłków, na poziomie amatorskim, po prostu dla ludzi z „masą”.
Tu nie da się „gwiazdorzyć”. Przejść obok meczu, padać z krzykiem, gdy zawieje wiatr. Może dlatego rugby nie budzi zainteresowania naszych mediów czy władz sportowych. Zarabia się na kreacji graczy, a nie na ich codziennym sprawdzianie. A może dlatego, że uczy bezpośredniej walki? Męskiej walki. Nie wiem.
Dzisiaj, na koniec, przepraszając za niewiedzę. Dziękuję wszystkim reprezentantom Polski w rugby za emocje, jakich od dawna nie zaznałem oglądając zawody sportowe. Za dawkę adrenaliny dostarczoną w Wielką Sobotę. Brawo! Brawo Panowie!

Nie udawaj

Komentatorzy meczów rugby często zwracają uwagę na to, że rugbiści niczego nie udają na boisku. Jeśli zawodnik nie może podnieść się z murawy to faktycznie cierpi i nie udaje kontuzji czy bólu. Tego typu widoki znane są z boisk piłkarskich, gdzie gra aktorska jest ćwiczonym elementem. Piłkarze wymuszając faul mogą zyskać przewagę taktyczną, uzyskać rzut wolny z dogodnej pozycji, uzyskać rzut karny czy doprowadzić do wykluczenia rywala z meczu za kartki. W rugby są to zachowania niezwykle rzadkie, a jeśli się zdarzają są natychmiast piętnowane. Jest ogólnie przyjęte, że rugbiście nie przystoi udawać na boisku. Komentatorzy sportowi, którzy często stosują obrazowe porównania lubią posługiwać się kolejnym sloganem związanym z rugby: „Piłkarz udaje, że go coś boli, a rugbista udaje, że nic go nie boli”. Faktycznie, gdy rugbista schodzi z boiska z powodu urazu to z całą pewnością nie udaje, że coś mu się stało.



Komentatorzy zagraniczni

W krajach, gdzie rugby ma długie i bogate tradycje komentatorzy nie muszą być ambasadorami tego sportu. Świadomość społeczeństwa jest wystarczająco duża, aby móc skupić się na samym aspekcie sportowym meczu. Wszelkiego rodzaju zachowania nawiązujące do opisanego wyżej etosu są traktowane jako coś zupełnie naturalnego i normalnego. Podejście zagranicznych komentatorów jest więc mniej patetyczne i emocjonalne niż w przypadku polskich dziennikarzy. Wartości jakie niesie ze sobą rugby są powszechnie znane i media nie muszą tak często do nich nawiązywać.

Przytoczyłem najważniejsze wartości składające się na etos rugbisty. Polscy komentatorzy sportowi ze względu na znajomość z rugbistami (niektórzy z nich są byłymi zawodnikami) starają się przekazywać jak najwięcej informacji o tym, jacy są rugbiści. Budują w ten sposób pozytywny obraz dyscypliny. Dzięki ich pracy możliwa jest zmiana nastawienia do rugby w Polsce i pozyskiwanie nowych sympatyków i kibiców, którzy za sprawą prezentowania wartości obowiązujących w rugby stają się świadomymi odbiorcami meczu.

Z punktu widzenia rugbistów jest to niezwykle cenna pomoc. Media są obecnie bardzo ważną siłą oddziałująca na społeczeństwo. Za ich sprawą w przyszłości rugby może stać się sportem równie popularnym jak piłka ręczna czy siatkówka. Co ciekawe pozytywny obraz kreowany przez komentatorów meczów rugby nie jest przesadzony. Rugby jest dyscypliną sportu, która może zrobić wiele dobrego w społeczeństwie. Bardzo wielu ludzi zawdzięcza mu „uratowanie życia”. Rugby okazało się dla niektórych szkołą charakteru i nauczyło radzić sobie ze słabościami i problemami, częstokroć pomagając zejść z niewłaściwej drogi życiowej.

Komentatorzy bardzo często porównują rugbistów do twardych ludzi, patriotów o honorowych zasadach. W trakcie grania hymnu narodowego przed meczem reprezentacji bardzo wielu zawodników nie kryje wzruszenia i płacze rzewnymi łzami. Rzadko widzimy takie obrazki na innych arenach sportowych. Spotykamy się z nimi głównie podczas dekoracji medalowych na Igrzyskach Olimpijskich.

Na zakończenie warto wspomnieć o jeszcze jednym wykorzystaniu etosu rugby, tym razem do walki politycznej i to z bardzo pozytywnym skutkiem. Chodzi o zniesienie apartheidu w RPA. Nelson Mandela wykorzystał reprezentację rugbistów jako narzędzie do zwalczania rasizmu w swoim kraju. Dzięki drużynie Springboks, która w 1995 roku zdobyła na własnej ziemi Puchar Świata udało się zjednoczyć naród i pokonać bardzo silne i głęboko zakorzenione uprzedzenia rasowe. Historię tego wydarzenia opisano w książce Johna Carlinga pt. Playing the Enemy: Nelson Mandela and the Game That Made a Nation (sierpień 2008) oraz filmie Invictus wyreżyserowanym przez Clinta Eastwooda powstałym na kanwie tejże książki. Jak widać rugby może stanowić ostoję wielu pozytywnych cech, a nawet być orężem w walce z rasizmem i być pomocnym narzędziem przy jednoczeniu całych narodów. Warto aby media chętniej sięgały po tę dyscyplinę nie tylko ze względu na jej widowiskowość i walory sportowe, ale także ze względu na pozytywne cechy jakie ze sobą niesie.

Telewizja stanowi niezwykle skuteczne medium pośredniczące w popularyzowaniu rugby i wartości jakimi kierują się rugbiści. Komentatorzy relacjonujący mecze rugby na polskiej antenie mają wobec tego bardzo odpowiedzialne zadanie i wywiązują się z niego znakomicie. 

Autorem tekstu jest Alcatraz, dziękuję za udostępnienie go czytelnikom bloga.