MyMenu1

czwartek, 11 kwietnia 2013

Amatorskie rugby w Anglii


W dzisiejszym artykule postaram się nieco przybliżyć angielskie rugby. Większość kibiców w Polsce bez trudu wymieni przynajmniej kilka czołowych angielskich drużyn. Podobnie sytuacja wygląda ze znajomością wybitnych zawodników występujących w koszulce z czerwoną różą na piersi. Nie ma chyba kibica, który nie słyszałby o Jonnym Wilkinsonie… Ja jednak mam zamiar przedstawić rugby w Anglii z innej, mniej znanej strony.

Na początek garść informacji statystycznych. Rugby to bardzo popularny sport w Anglii. Ostatni raport RFU podaje, że uprawia go ok 2,5 miliona ludzi, zrzeszonych w 2000 klubów, 10 000 szkół i 140 uniwersytetach. System rozgrywek podzielony jest na dwanaście szczebli. Najwyższą i najbardziej prestiżową ligą jest Aviva Premiership. Poziom niżej znajduje się w pełni profesjonalna RFU Championship. Kolejnym etapem są ligi półprofesjonalne: National League 1 (16 klubów), National League 2 - podzielona na dwie dywizje, północną i południową (w każdej po 16 drużyn) oraz National League 3 - podzieloną na cztery dywizje. Kolejne siedem poziomów zajmują ligi amatorskie, czyli takie, w których zawodnicy nie dostają pieniędzy za grę. Ligi te podzielone są na mniejsze dywizje. Każda z nich zrzesza kilkanaście drużyn z regionu. Tak rozbudowany system umożliwia rywalizację na każdym poziomie - od w pełni profesjonalnych drużyn aż do całkowicie amatorskich. Każdy z zawodników bez trudu znajdzie ekipę odpowiednią do jego umiejętności, ambicji i zaangażowania.

Przez ostatnie kilka lat, które spędziłem w Anglii miałem okazję poznać strukturę amatorskiego rugby od środka. Moja przygoda rozpoczęła się od gry w klubie North Manchester, później przeniosłem się do Trafford Metrovick, gdzie gram do chwili obecnej. Jak dotąd, na angielskiej ziemi rozegrałem kilkadziesiąt spotkań, ale mam nadzieję, że będzie ich jeszcze dużo więcej. Moje doświadczenie dotyczy przede wszystkim gry w Manchesterze i okolicach. Na wstępie muszę podkreślić, że Manchester to miasto zdominowane przez piłkę nożną. Rugby jest tu zdecydowanie mniej popularne niż na południu kraju. Pomimo tego zainteresowanie naszą dyscypliną jest wystarczające, by w obrębie miasta i okolicach istniało ponad 30 klubów! Większość z nich może pochwalić się długoletnią tradycją - często sięgającą ponad sto lat wstecz. Najczęściej kluby posiadają kilka zespołów seniorskich - zazwyczaj około trzech lub czterech, ale spotkałem się również z takimi, które miały aż siedem! Drużyny rywalizują w różnych ligach, a zawodnicy są podzieleni ze względu na umiejętności i możliwości zaangażowania. Pierwsze zespoły traktują grę najbardziej poważnie - niektóre startują w ligach półprofesjonalnych lub starają się do nich awansować. Poza pierwszym składem większość klubów posiada kilka ekip grających na niższych szczeblach. Zazwyczaj przynajmniej jedna z nich składa się z graczy, którzy nie mogą poświęcić zbyt wiele czasu na treningi. Zawodnicy spotykają się więc na krótko przed meczem, by razem pobawić się w rugby, a później wziąć udział w „trzeciej części meczu”.


Zabawy zawodników to nieodłączny element amatorskiego rugby. Niemal zawsze po meczu gospodarze zapraszają przyjezdnych na posiłek i pintę piwa. Bywa, że na bankietach gości jednocześnie nawet kilkuset rugbistów z różnych klubów (zazwyczaj tego samego dnia toczy się więcej niż jeden mecz). Atmosfera zawsze jest świetna, a żarty zawodników są bardzo podobne do tych znanych mi z polskich boisk :) To tylko potwierdza fakt, że rugby jest sportem, który integruje jak żaden inny. Rugbiści prawie zawsze znajdą ze sobą wspólny język, nawet jeśli pochodzą z różnych krajów czy środowisk.


Wspomniałem wcześniej o długiej tradycji angielskich klubów. Teraz postaram się nieco bardziej rozwinąć ten temat. Dziedzictwo każdego z amatorskich klubów jest jednym z najważniejszych elementów integracji i formowania tożsamości. Historia jest powodem do dumy, jest celebrowana i przekazywana młodszym pokoleniom. We wszystkich klubach, które miałem okazję odwiedzić w Anglii, sale bankietowe czy klubowe puby zawsze były bogato udekorowane. Na ścianach wiszą zdjęcia drużyn sięgające nawet kilku pokoleń wstecz. Częstym elementem jest tablica z wygrawerowanymi nazwiskami wszystkich kapitanów oraz prezesów. Nieodłącznym elementem jest herb klubu znajdujący się na honorowym miejscu. Pojawiają się również mniej lub bardziej znaczące trofea oraz pamiątki związane z sylwetkami zawodników, którzy zaczynali karierę w miejscowym klubie, a dotarli do profesjonalnych drużyn lub reprezentacji kraju.



Oprócz oczywistej dumy z „wyprodukowania” wybitnego gracza, klub może otrzymać także całkiem wymierne korzyści. RFU dba o to, by profesjonaliści nie zapominali o swoich korzeniach. Dzięki temu amatorzy mają czasem okazję odbyć trening z rugbistami z najwyższej elity. Ja np. miałem przyjemność uczestniczyć w treningu Andy’ego Titteralla, który reprezentował m.in. British and Irish Lions. Obecność takich ludzi ma szczególnie pozytywny wpływ na młodzież i dzieci. Normą są także występy grup mini-żaków lub żaków w przerwach meczów Aviva Premiership przed kilku- lub kilkunastotysięczną publicznością.

Skoro już dotarłem do tego tematu myślę, że warto wspomnieć kilka słów o szkoleniu dzieci i młodzieży. Rugby wśród najmłodszych to oczko w głowie każdego klubu. Nie ma lepszego sposobu na stworzenie dobrych, lojalnych zawodników niż praca z nimi od najmłodszych lat. Kluby, z którymi zetknąłem się w Anglii zawsze kładły nacisk na dobre szkolenie dzieci. Bardzo często angażują do pomocy rodziców, którym dają okazję zrobienia podstawowych uprawnień trenerskich. W kursach biorą także udział zawodnicy seniorów, którzy mogą dostać pod opiekę jedną z grup. Tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie w szkoleniu najmłodszych jest jego skala. W treningach uczestniczy czasem grubo ponad setka dzieci!




Wraz ze zbliżającym się Pucharem Świata, który w 2015 roku odbędzie się w Anglii, liczba ludzi zaangażowanych w rugby na pewno będzie rosła. RFU z pewnością postara się o jeszcze większą popularyzację dyscypliny, która z roku na rok przyciąga coraz więcej nowych graczy. Większość z nich trafi do amatorskich klubów, gdzie zawodnikom czasem brakuje dobrego przygotowania kondycyjnego lub umiejętności technicznych, ale nigdy nie brakuje pasji do gry i dużej ambicji.

Wszystkich Polaków mieszkających w Manchesterze lub okolicach, którzy chcieliby spróbować sił w rugby, lub powrócić do uprawiania tego sportu serdecznie zapraszam do klubu Trafford MV.