MyMenu1

poniedziałek, 11 marca 2013

Six Nations - runda 4

Mecze czwartej rundy Six Nations rozgrywane były w niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Przenikliwe zimno, silny wiatr oraz padający deszcz skutecznie utrudniły grę wszystkim drużynom. Mecze, mimo że zacięte, nie należały do najpiękniejszych. We wszystkich trzech spotkaniach zdobyto zaledwie cztery przyłożenia! 

W pojedynku Szkocji z Walią ustanowiony został nowy rekord w ilości karnych kopanych na bramkę. Było ich aż osiemnaście, w tym trzynaście celnych. Leigh Halfpenny trafił siedem, a Greig Laidlaw sześć. Szkoci byli karani przez sędziego znacznie częściej, zwłaszcza po młynach zwartych. Goście wykorzystali ten fakt i pokonali rywali 18:28. Na uwagę, oprócz dobrej dyspozycji wspomnianego już obrońcy Walii, zasługuje Sam Warburton. Jeden z najlepszych graczy trzeciej linii w Europie zagrał bardzo dobrze, wykonując fantastyczną pracę w przegrupowaniach i w pełni zasłużenie został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Ekipa Francji pojechała do Dublina z nadzieją na przerwanie złej passy porażek. Początek meczu należał jednak do gospodarzy, którzy lepiej radzili sobie z niekorzystną pogodą, sprawiając rywalom sporo problemów, zwłaszcza podczas gry maulem. Po czterdziestu minutach Irlandia prowadziła 13:3, lecz w drugiej połowie nie zdołała powiększyć dorobku punktowego. Honor Francji uratował Louis Picamoles, który zdobył przyłożenie na 7 minut przed końcem spotkania. Mecz zakończył się remisem 13:13.

W niedzielę, na Twickenham, drużyna Anglii zwyciężyła Włochy 18:11 i pozostaje jedyną ekipą bez porażki. Przed meczem bukmacherzy przewidywali pogrom, sugerując zwycięstwo gospodarzy w przedziale 25-35 punktów. W pierwszej połowie faworyci zdecydowanie przeważali, kreując wiele niebezpiecznych sytuacji. W kluczowych momentach zabrakło jednak dokładności i żadna z akcji nie zakończyła się zdobyciem przyłożenia. Na przerwę Anglicy schodzili prowadząc jedynie 12:3. Po zmianie stron gra się wyrównała, a goście udowodnili, że nie należy ich lekceważyć i na długie okresy spychali gospodarzy do defensywy. Ostatecznie sześć karnych, które trafił Toby Flood wystarczyło, by odnieść zwycięstwo. Mimo że Anglicy raczej nie byli zadowoleni ze swojej gry, to wykonali zadanie i zapisali na koncie kolejne zwycięstwo.

Za tydzień ostatnia kolejka tegorocznego turnieju. Najciekawiej zapowiada się mecz w Cardiff, gdzie Walia, która teoretycznie nadal może obronić tytuł, podejmie Anglię. Anglicy stoją przed szansą na zdobycie pierwszego od dziesięciu lat Grand Slam, więc emocji na pewno nie zabraknie. W Rzymie Włosi zmierzą się z Irlandią, a w Paryżu, Francja zagra ze Szkocją. Francuzi znajdują się w nietypowej dla nich sytuacji, przegrana oznacza bowiem ostatnie miejsce w turnieju i niechlubną nagrodę drewnianej łyżki.