MyMenu1

wtorek, 4 grudnia 2012

Wywiad ze Stanisławem Niedźwieckim

Dzisiaj na moim blogu przedstawiam coś zupełnie nowego. Niedawno przeprowadziłem wywiad z jednym z reprezentantów Polski – Stanisławem Niedźwieckim. O tym co miał do powiedzenia czytelnikom bloga, możecie przeczytać poniżej. 



1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z rugby?
Ojciec był trenerem Budowlanych Lublin i kadry Polski. Trenował również brat i ja także zacząłem przychodzić na treningi pobawić się piłką. Pierwszy raz poszedłem na boisko w wieku 5 lat. Pewnego razu pozwolono mi zagrać na treningu w rugby „chodzone” z drużyną mini-żaków. Miałem „fory” bo jako najmłodszy (miałem wtedy 6 może 7 lat) tylko mnie pozwolono biegać. Wtedy zdobyłem swoje pierwsze punkty. Pamiętam wielkie emocje podczas ucieczki przed przeciwnikami, którym trener po cichu zakazał mnie gonić. Gdy przyłożyłem czułem się jak mistrz świata. Od tamtej pory wiedziałem, że będę rugbistą.

2. Mimo młodego wieku, masz na koncie spore sukcesy. Czy mógłbyś o nich opowiedzieć?
Dwukrotnie udało mi się zdobyć mistrzostwo Polski i raz Puchar Polski. Pierwsze złoto zdobyłem z AZS-em AWF Warszawa, a drugie oraz Puchar z drużyną Budowlanych Łódź. Jako sukces liczę również grę w reprezentacji Polski seniorów. Wcześniej grałem również w reprezentacjach młodzieżowych, gdzie przez dwa lata byłem kapitanem.

3. Czy któryś z medali jest dla Ciebie szczególnie ważny?
Tak, pierwszy. Wróciłem wtedy po kontuzji kolana do gry i udało mi się uświetnić powrót do zdrowia złotym medalem. Poza tym, gdy pierwszy raz zawieszają ci złoty medal mistrzostw twojego kraju to wzruszenie na zawsze zapisuje ten moment w pamięci.

4. Oprócz klubów w Polsce grałeś także za granicą. Co możesz powiedzieć o poziomie w Benfice i w Portugalii?
W Portugalii grają trochę inaczej niż u nas. Przede wszystkim są dobrzy w grze ręką. To ich główna zaleta. Trzeba być naprawdę czujnym żeby nie dać się rozrzucić szeroko i obiec jakiemuś zwinnemu skrzydłowemu. U nas ludzie z ataku częściej szukają kontaktu niż tam. Druga sprawa to obcokrajowcy obecni w portugalskiej lidze. Są to zawodnicy z takich krajów jak RPA, Nowa Zelandia, Australia czy Francja. W wielu przypadkach stanowią oni podporę drużyn portugalskich, również Benficki.

5. Uważasz, że zmiana środowiska korzystnie wpłynęła na Twój rozwój jako zawodnika?

Tak, po pierwsze pouczająca była zmiana stylu gry. Jak wspomniałem było więcej gry ręką niż w Polsce. Po drugie kontakt z zawodnikami na wysokim poziomie. Mam tu na myśli wspomnianych obcokrajowców, ale także Portugalczyków, którzy grali w Pucharze Świata w 2007 roku. Miałem okazję sprawdzić się przeciwko nim.

6. Polecałbyś grę za granicą innym zawodnikom?

Zdecydowanie! Jeśli tylko jakiś zdolny chłopak ma okazję wyjechać za granicę to powinien to zrobić. Może z tego wyniknąć wiele korzyści, a przy odrobinie szczęścia może udać się załapać gdzieś wyżej.

7. Od kilku sezonów jesteś kapitanem Budowlanych Lublin. Czy bycie liderem to ciężkie zadanie? Jakie obowiązki pociąga za sobą ta pozycja?
Wiąże się to z większym obciążeniem psychicznym przed meczem. Kapitan musi dawać przykład na boisku, musi w sytuacjach kryzysowych zbierać drużynę w całość, zagrzewać do walki do końca. Przed meczem ważną rolą jest motywacja w szatni. Od słów kapitana często wiele zależy. Jak wiadomo 80% obrony to głowa a tylko 20% fizyka i umiejętności. Moim zadaniem jest, by te 80% było w użytku przez cały mecz. Kapitan to jednak nie tylko mecze, również na treningach trzeba mobilizować chłopaków do ciężkiej pracy. Dzwonić i pytać co się dzieje gdy nie trenują. Jak już wspomniałem, to wszystko składa się na dużą odpowiedzialność za zespół i wiąże się z dużą presją psychiczną. W międzyczasie trzeba się też skoncentrować na swojej grze i zadaniach do wykonania. Trudno mi oceniać, ale chyba dobrze odnajduję się w te roli.

8. Oprócz gry w Budowlanych Lublin występujesz także w reprezentacji Polski. Ile meczów rozegrałeś?
Zagrałem 10 oficjalnych meczów międzypaństwowych. Mam całkiem niezły bilans: 8 zwycięstw, remis i porażkę. Gra w kadrze to dla mnie największy sukces. To także wielki honor dla każdego sportowca.

9. Który był dla Ciebie szczególnie istotny?
Mecz z Niemcami rozegrany we Frankfurcie. Po raz pierwszy wyszedłem wtedy w podstawowej XV ponieważ jeden kolega się rozchorował. Pomyślałem, że to moja szansa. Mecz był bardzo zacięty. Jechaliśmy tam „na pożarcie”. Gazety niemieckie pisały nie o tym czy Niemcy wygrają, ale ile. Kilku podstawowych zawodników z naszego składu nie mogło przyjechać. Nasza porażka nie byłaby niespodzianką.
Mecz był ciężki i graliśmy bardzo twardo, ale podobało mi się to. Czułem napływającą moc, gdy Niemcy „pękali” i robili kolejne karne, które nasz kopacz zamieniał na punkty. W 50. minucie dostałem dobre podanie do wewnątrz. Wszedłem w dziurę w obronie, udało mi się jednego z Niemców załatwić wyblokiem i biec na pole. Dorwała mnie 3 strefa obrony. Zbiegło się 2 czy 3 przeciwników i po wejściu w kontakt straciłem przytomność, jednak w dalszej kontynuacji moja akcja przyniosła nam przyłożenie, które okazało się kluczowe dla zwycięstwa. Wygraliśmy 22:17. Mecz i swoją akcję obejrzałem za dwa tygodnie na video, ponieważ sam niewiele pamiętałem.

10. Oprócz gry jako zawodnik stawiasz również pierwsze kroki jako trener, to na pewno nowe wyzwanie, jak się odnajdujesz w tej roli?
Tak, prowadzę drużynkę mini-żaków. To dla mnie coś zupełnie nowego, ale świetnym uczuciem jest gdy mały szkrab zaczyna łapać o co chodzi. Jeszcze przed chwilą nie umiał złapać piłki, a teraz gna zwodami na pole punktowe. Naprawdę fajna sprawa. Poza tym trzeba szykować swoich następców.

11. Mówi się, że rugby kształtuje charakter na całe życie, zgodzisz się z tym?

Z całą pewnością tak jest. Jestem przekonany, że moje życie byłoby inne gdybym nie był rugbistą. Rugby uczy honorowych zasad, które w wielu sytuacjach życiowych pomagają stanąć po dobrej stronie. Rugby to sport bardzo kontaktowy, choć nie najbardziej – hokej na lodzie jest pod tym względem wg mnie mocniejszy, jednak z całą pewnością jest to najbardziej zespołowa dyscyplina sportu naszych czasów. Musisz grać dla zespołu nie dla siebie. Musisz potrafić się poświęcić dla drużyny ale masz pewność, że drużyna poświęci się dla ciebie. Rugby uczy ciężkiej pracy, wytrzymałości na ból, honoru, braterstwa i szacunku do siebie, kolegów i przeciwnika. Dzisiaj coraz trudniej o takie cechy, a rugby od lat pozostaje ich ostoją. Jeśli poradzisz sobie w rugby na pewno poradzisz sobie w życiu.

13. Napisałeś licencjat i pracę magisterską z rugby. Czy zamierzasz kontynuować temat na studiach doktoranckich?

Zgadza się. Napisałem licencjat pt. Słownik polskiego rugby oraz pracę magisterską pt. Językowy obraz świata w socjolekcie polskich rugbistów. Są to pierwsze tego typu prace w Polsce. Mam unikalną możliwość badania języka grupy środowiskowej będąc jej członkiem i samemu również wpływając na jej rzeczywistość. Żaden językoznawca nie będzie wpuszczony do szatni przed meczem o finał mistrzostw Polski, a ja miałem okazję uczestniczyć w takich wydarzeniach. Kontynuuję swoje badania na studiach doktoranckich. Przechodzę wszystkie etapy wyższych studiów na jednym temacie, ale po prostu jest o czym pisać!

14. Rugby to sport, który oprócz przygotowania fizycznego wymaga także sporej inteligencji. Czy żarty lub sposób bycia rugbistów jest specyficzny?
Stereotyp „tępego osiłka” grającego w rugby już dawno został przełamany (nawet w Polsce) i gros zawodników to ludzie inteligentni lub bardzo inteligentni. „Głupek” długo w rugby nie pogra, bo po prostu nie będzie się nadawał.
Osobiście uwielbiam atmosferę w drużynie i niekończące się żarty. Czasem bywa tak, że mamy „zakwasy” od śmiechu jeszcze przed treningiem. Żartujemy ze wszystkiego, co też jest bardzo ciekawe. Nie brakuje również dosadnego i czarnego humoru. Pozytywne jest też to, że rugbiści potrafią śmiać się z siebie samych mając do tego zdrowy dystans. Śmiejemy się dosłownie z każdego i dosłownie w każdej sytuacji. Co najlepsze, rugbiści na całym świecie są dokładnie tacy sami.

15. Czy istnieje etos rugbisty?

Myślę, że tak. Nawiążę do cech, które już wymieniłem. Na pewno rugbista jest oddany kolegom z drużyny i jest gotowy pomóc im w każdej sytuacji na boisku, ale także poza nim. Obowiązują dwie stare zasady: Jeden z wszystkich, wszyscy za jednego oraz Nigdy nie zostaniesz sam. Na koledze z drużyny możesz polegać w każdej sytuacji. Rugbista powinien żyć z zasadami fair play tak na boisku, jak i w życiu. Choć zdarzają się „brudne” zagrania na meczach to każdy jest świadom tego, że może zostać za nie skarcony. Robi to na własne ryzyko i z własnej głupoty. Obowiązuje szacunek do rywala i kolegów. Nawiążę jeszcze do tego, że rugby jest ostoją pozytywnych i niestety po mału zapominanych cech, o których już wspominałem. To również zobowiązuje zawodników do podtrzymywania murów tej twierdzy wszędzie gdzie to tylko możliwe.

16. Czy możesz przytoczyć jakieś zabawne momenty, które przydarzyły ci się na boisku?
Pamiętam jak kiedyś sędzia podyktował wolnego dla nas i gdy spytaliśmy czy możemy zacząć szybki młyn opowiedział, że oczywiście, po czym nasz dziewiątka zaczął grę i podał do młynarzy i gra potoczyła się dalej. Po meczu sędzia przyznał nam się, że załatwiliśmy go tym zagraniem i przez chwilę nie wiedział co przed chwilą zaszło.

17. Jakie jest twoje największe sportowe marzenie?
Zdobycie medalu mistrzostw Polski z Budowlanymi Lublin. To w klubie, a w kadrze oczywiście kwalifikacja do Pucharu Świata.

18. Widzę, że zapuściłeś okazałą brodę, czy to dlatego że Chabal jest twoim idolem?
Coś w tym jest. Chabal stał się rozpoznawalny dopiero po zapuszczeniu brody i długich włosów, mimo że już wcześniej świetnie grał w rugby. Myślę, że broda pasuje do rugbisty. Taki drwal z lasu z jajowatą piłką. Nigdy nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy. Podoba mi się również podejście hokeistów NHL, którzy nie golą się od momentu zakwalifikowania do play-offów. Wiadomym jest, że ten kto się ogoli może przynieść drużynie nieszczęście. W końcu im dalej dochodzisz w play-offach tym większą moc zyskują zwycięskie brody. W finale zazwyczaj widzimy zatem bandę zarośniętych brodaczy.

19. Co na to żona?
Początkowo nie bardzo jej się to podobało, ale jak dowiedziała się, że ja również noszę brodę zwycięstwa uznała to za konieczność i nawet polubiła zarost drwala.

20. Jeśli Chabal nie jest Twoim idolem, to kto nim jest?

Ponieważ jestem numerem 7 zdecydowanie lubię patrzeć jak gra Richie McCaw. Robota jaką robi w przegrupowaniach, ilość odzyskanych piłek i mocnych szarż oraz to jak potrafi prowadzić zespół od zwycięstwa do zwycięstwa stawia go na podium wśród moich idoli rugbowych.
Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.