MyMenu1

niedziela, 4 listopada 2012

Fantastyczny wieczór na Salford City Stadium

Kibice, zawodnicy, trenerzy i wszyscy związani z Sale Sharks długo czekali na pierwsze zwycięstwo ich drużyny w Aviva Premiership. W piątek wieczorem ekipa Sale w końcu odniosła sukces! Gospodarze zwyciężyli na Salford City Stadium przeciwników z  London Irish 21:9. Jestem bardzo zadowolony, że kolejny raz miałem okazję być na meczu i na żywo obserwować zmagania w Aviva Premiership. Tym razem zespół, któremu kibicuję zagrał bardzo dobrze i wygrał, co sprawiło, że z mojego punktu widzenia mecz był jeszcze bardziej atrakcyjny.

Piątkowa noc była zimna, ale klub przygotował dla kibiców miłą niespodziankę. Kupując koszulkę można było za darmo otrzymać czapkę i szalik, co w tych warunkach atmosferycznych było bardzo przydatne. Tym razem zdecydowałem się opuścić moje zwykłe miejsce na Wschodniej Trybunie i zakupiłem bilety na Trybunie Południowej. Atmosfera była wspaniała, a kibice w tym sektorze jeszcze głośniej zagrzewali do gry swoich ulubieńców. Już od pierwszej minuty meczu mogłem dołączyć do śpiewów, dopingu i dobrej zabawy.

Pierwsza połowa toczyła się w typowych dla Manchesteru warunkach. Niska temperatura i padający deszcz sprzyjały gospodarzom, którzy wyraźnie dominowali na boisku. Pierwsze punkty zdobył z karnego Nick MacLeod, niedługo później ten sam zawodnik zdobył fantastyczne przyłożenie i Sale Sharks prowadzili 8:0. Po dziesięciu minutach goście odpowiedzieli celnym karnym, jednak to Rekiny nadal kontrolowały przebieg zawodów. Miejscowa drużyna grała z dużą determinacją i stwarzała liczne, niebezpieczne sytuacje w ofensywie. Po 30 minutach Johnny Leota zdobył drugie w tym meczu przyłożenie. Sale Sharks mieli więcej punktowych sytuacji, ale nie byli w stanie ich skutecznie wykończyć. Przewaga gospodarzy była wyraźna, dominowali w stałych fragmentach gry, przeprowadzali niebezpieczne ataki i byli skuteczni w obronie. Na przerwę schodzili prowadząc 15:3.

W drugiej połowie przestało padać i pogoda się polepszyła. Ta zmiana wyraźnie sprzyjała gościom, którzy złapali drugi oddech i zniwelowali stratę do 6 punktów skutecznie egzekwując dwa karne. Danny Cipriani odpowiedział sześcioma punktami zdobytymi z podstawki i Sale powrócili do bezpiecznej dwunastopunktowej przewagi. Gospodarze mogli powiększyć prowadzenie, ale przyjezdni zdołali zatrzymać niebezpieczne ataki. 

Jako kibic Sale Sharks byłem bardzo zadowolony z postawy drużyny. Gracze pokazali dużo ambicji i zaangażowania. Z prawdziwą przyjemnością mogłem, wraz z innymi fanami udać się na świętowanie zwycięstwa. Z niecierpliwością czekam na moją następną wizytę na Salford City Stadium.